Translate

piątek, 28 czerwca 2013

Jak ćwiczyć brzuch? Czyli na czym polega mit brzuszków...

Witajcie,
  Dziś zakończenie roku szkolnego, wielu z Was doczekało się pewnie wymarzonego czasu odpoczynku.
  Do zredagowania niniejszego postu skłoniło mnie właśnie rozpoczęcie okresu wakacyjnego, ogólna niewiedza ludzi oraz post pewnej dziewczyny, która wspomniała odnośnie " gubienia brzucha "
  Kochani, pewnie wielu marzy o tym by posiadać wyraźny zarys mięśni brzucha. Zawsze powtarzam, że "kaloryfer" robi się w kuchni - i to prawda, dieta to podstawa. Drugą kwestią są ćwiczenia, które rozwijają mięsnie, ale najczęsciej są one ukryte pod warstwą tłuszczu.
  Prosta sprawa, dotknijcie swoich brzuszków - czujecie mięsnie? Z całą pewniością, gdyż każdy z nas posiada kaloryfer, jednak gro osób ukrywa go pod tkanką wolnych kwasów tłuszczowych.
  Wspomniana przeze mnie dziewczyna, oznajmiła iż zabiera się za wykonywanie codziennie ćwiczeń jakim są tradycyjne skłony - czyli brzuszki. Podstawowy błąd to wykonywanie tych ćwiczeń codziennie. druga sprawa to fakt, iż w ten sposób rozwinie mięśnie, ale nadal będą one  niewidoczne z powodu przykrycia tkanką tłuszczową. Kaloryfer pojawia się przeważnie w momencie zredukowania tkanki tłuszczowej w organizmie do poziomu poniżej 15 %.
  Same skłony są także dosyć niebezpiecznym ćwiczeniem, osobiście wykonuje je może raz w tygodniu. Mięśnie brzucha to grupa mięsni, które należy rozwijać różnymi ćwiczeniami. Wkrótce w postaci filmiku być może zamieszcze instruktaż do swoich ćwiczeń. Polecam przede wszystkim leżenie na podłodze i kreślenie nogami jak największych kółek w obie strony, bardzo powoli. W mojej ocenie to najdoskonalsze ćwiczenie tej partii ciała.
  Jednak w dalszym ciągu mięsnie nie będa widoczne, jeżeli nie spalimy tkanki tłuszczowej. Polecam skakankę, polecam bieganie oraz rower. W poprzednich wpisach z etykietą 'fitness/sport' wyjaśniłem te kwestię szczegółowo.
  Zapewniam, że w ciągu miesiąca można osiągnąć bardzo korzystne wyniki.
Krótko skomentuję kwestię ćwiczeń typu aerobiczna szóstka Weidera - króko, bowiem nie ma sensu o tym dużo mówic. To ćwiczenia dla sezonowców, którzy myślą że to wystarczy by osiągnąć rezultat.
  Ten zestaw ćwiczen rozwija mięśnie, ale nie spala tłuszczu więć będą one nadal niewidoczne. Druga kwestia - ćwiczenia te są w stanie doprowadzić do kontuzji kręgosłupa, bardzo bolesnych.
  Pijcie dużo wody mineralnej oraz zielonej herbaty - najlepiej schłodzonej :D

  Mam nadzieję, że sporo Wam wyjaśniłem. Na koniec przypomnę o możliwości zadawania pytań - chętnie wszystko wyjaśnię, pomogę.
  Na koniec wstawię zdjęcie wykonane kamerką laptopa podczas redagowania tego wpisu :) - jak zwykle spontanicznie.
Pozdrawiam...

 

piątek, 14 czerwca 2013

Jak schudnąc? Czyli co to deficyt kaloryczny...

  Kochani, sprawa jest banalnie prosta. Mamy powiedzmy miesiąc by zacząć dumnie lub mniej prezentować swoje ciała na plażach. A wszystko proste jak instrukcja młotka :)
  Kto śledzi wpisy dotyczące zdrowej sylwetki od początku? :) Kto śledzi, ten wie na czym rzecz polega. Kto nie, odsyłam to zakładek - naprawdę jeżeli ktoś ma chęć, zamysł dbania o sylwetkę te kilka postów może okazać się zbawienne.
  Ok, dziś postaram się mówić prościej, gdyż jestem bardzo zmęczony i jakby czasu niewiele na napisanie tego postu. By wykonywać codzienne obowiązki potrzebujemy energii, a energię czerpiemy z posiłków. Zakładając, że nasz dzień to szkoła + komputer, potrzebujemy dostarczyć organizmowi ok 2000 kcal. Co jeśli dostarczymy więcej? Nadmiar odłoży się w formie tkanki tłuszczowej. Co jeśli spożyjemy mniej kalorii niż wymaga zapotrzebowanie? Organizm użyję zapasów tłuszczowych - na tym polega właśnie wprowadzenie organizmu w stan kalorycznego deficytu - dostarczamy mniej kalorii, niż potrzebne jest nam to w ciągu doby.
  Mniej więcej możemy wyliczyć swoje zapotrzebowanie, zapraszam na świetną stronę na którą natknąłem się przed momentem http://potreningu.pl/kalkulatory/bmr. Wyliczymy w tym miejscu zapotrzebowanie, do tego tabela kalorii i można mówić o tym, że pozbywamy się kalorii. Oglądam często filmy popularnej fitness womanki, która nawet nie wspomina o tak istotnej kwestii. Prosta sprawa, dotknijcie swoich brzuchów. Czujecie mięsnie? Ale co z tego, skoro są one pod tłuszczykiem. Ćwiczenia są istotne, wprowadzają organizm w stan podwyższonego tętna, zapotrzebowania na energię - ale bez diety nie da się osiągnąc sukcesów. Jesteśmy tym co jemy, banalne - jednak ile w tym racji?
  Kończąc już, chciałbym uświadomić Was, że ruch jest bardzo istotny dla poprawy sylwetki. Znam osoby, które całe dnie leniuchują, ale wykonują ćwiczenia. Znam też takie, które jako tako nie ćwiczą ale całe dnie "są na nogach" - jak myślicie? Która grupa spala więcej tkanki tłuszczowej? :)
  Post bez zdjęcia, to nie post. Podczas śmiechu również spalamy kalorie. Dziś udostępniam zdjęcie, z którego można się pośmiać. Moja arcykomiczna mina, śmiejcie się do rozpuku :)
Trzymajcie się, do następnego wpisu.

piątek, 7 czerwca 2013

Mały mix zdjęć - czyli co u mnie ostatnimi czasy słychać :)

Witajcie, jak ja rzadko daję znaki życia :)
  Ale wierzcie mi, ostatnio sporo się dzieję - brak czasu...
Moje życie zmieniło się diametralnie od listopada ubiegłego roku, przeżyłem bardzo wiele. Los kreślił w moim przypadku emocjonalną sinusoidę, ale najgorszy moment życia mam już za sobą, i choć czasem o tym myślę, ze sprawą kilku wydarzeń a zwłaszcza konkretnej Osoby - moje życie nabiera kolorytu...
  Przedstawiam Wam kilka zdjęć, które wiele dla mnie znaczą, były wykonywane w najgorszych dla mnie chwilach, są swoistym streszczeniem tego co się wydarzyło po dziś dzień :)
  Zapraszam...

Szukając drogi ucieczki od problemów, zajęcia postanowiłem wrócić do sportu... Tu widzimy moją postać w zimowej scenerii, która pomimo niesprzyjających warunków zawzięcie biega.
Drugie zdjęcie to ławeczka kulturystyczna umiejscowiona w siłowni na której ćwiczę z moim przyjacielem, zdjęcie bardzo chyba ciekawe, sami oceńcie :)
 Luty - podjąłem decyzję o założeniu bloga, nie była to decyzja łatwa - z uwagi na to, że za sprawą pewnej osoby straciłem pewność siebie, wprowadziła mnie w mase kompleksów - jednak przełamałem się, postanowiłem upublicznić swój wizerunek. Można powiedzieć, że powoli wychodzę z dołka..

Wyjazd do Kołobrzegu, zamieściłem nawet kilka zdjęć z tego miasta... Czas swoistych przemian, a blog można powiedzieć się rozwijał...
Nie wiem po co to zdjęcie, ale zauważyłem że wiele osób takowe posiada, więc gorszy być nie zamierzam :)

Kolejny przejaw mojej prześmiewczej postawy... Klasyczna jajecznica :) oraz tosty...
No co? Nie zamierzam byc sto lat za hipsterami, i też wstawiam zdjęcie potraw.
Kawał ze mnie faceta więc muszę jeść :)
 ****
 A teraz wspomnę o jednym z piękniejszych wydarzeń w moim życiu... Otóż po tym co mnie spotkało, a o czym z pewnością wspomnę przy okazji - spotkałem wyjątkową Osobę - przedstawiam Wam Isabelle :)
Wiem, dla wielu to nic nie znaczy - po prostu dziewczyna... Prawdę mówiąc nie wierzyłem w nic, a już na pewno nie w to, że jeszcze spotka mnie szczęście. Na koniec nasz wspólne zdjęcie, ja oczywiście musiałem zrobić głupią minę :)
Ale wiecie, że po stokroć wolę spontaniczne zdjęcia nawet te, na których wyglądam niekorzystnie, aniżeli pozować do stu zdjęć - wybrać jedno wyjątkowe i przerobić w PhotoShopie...

Niebawem zamieszcze swój outfit - obiecuję :)
Pozdrawiam

poniedziałek, 20 maja 2013

Beżowe chinosy, biała koszula, buty z korkową podeszwą...

Witajcie,
  Oto jestem, tym razem ze swoją stylizacją - nie poddaję się, pomimo iż statystyki bloga nie napawają optymizmem :)

I choć uwielbiam pisać, co da się zaobserwować zerkając na poprzednie posty, dziś postaram się zredukować treść do absolutnego minimum...

 Co mam na sobie? Prezentuję niezwykle prosty look - beżowe chinosy, biała koszula zakupiona w SH, okraszona mianem a'la Do It Yourself (postanowiłem nadać jej nieco bardziej sportowego charakteru poprzez podwinięcie rękawów) , oraz niezwykle wygodne obuwie z korkową podeszwą w kolorze beżowym. Tak to się wszystko prezentuję na mojej skromnej osobie.

  Oddaję Wam już do dyspozycji zdjęcia, które zostały wykonane przez moją Ukochaną :*
Z tego miejsca bardzo dziękuje za tą sesję zdjęciową. Zdaję się, że problem z obsadą persony skorej do pstryknięcia kilku zdjęć został rozwiązany - co oznacza częstsze aniżeli dotychczas pojawiania się moich outfitów - blogowym slangiem władam perfekcyjnie :)


  Na swoje ubrania przeznaczam niewiele, uwielbiam SH, część ubrań z garderoby nabywam w sieciówkach, marketach (np F&F)
  Chce być przykładem tego, iż wydając kilkanaście(kilkadziesiąt) PLN, mozna w miarę dobrze się ubrać :)
Koszula jak wspomniałem SH - 2,53 PLN
Chinosy - SH - 15 PLN

Przypominam o możliwości polubienia bloga na facebooku :)

Pozdrawiam

czwartek, 16 maja 2013

Jak zacząć przygodę z bieganiem? Biegnijcie ze mną...

  W oczekiwaniu na mój outfit, który mam nadzieję pojawi się już niebawem pragnę oddać w Wasze ręce kolejny wpis dotyczący uzyskania wymarzonej sylwetki.
  Dziś dosyć krótko, o bieganiu - po komentarzach widzę, że jest to dla Was cięzki temat :)
Mam sposobność biegania w kilku miejscowościach, i to co zauważyłem na przestrzeni kilku miesięcy to swoisty bum na bieganie. Owa aktywność stała się niezwykle modna, w większych miastach jak choćby w Poznaniu, można zaobserwować niemal tłumy biegaczy - zwłaszcza odwiedzając mekke poznańskiej akywności czyli tereny nad jeziorem Maltańskim. Podobnie zresztą w mniejszych miejscowościach, których często odbywam treningi. Bieganie stało się modne, nie da się ukryć.
  Są wśród Was osoby, których po prostu nie da się namówić do biegania, ale być może cześć z Was waha się - jak nazywam ten stan ' czai się ' :D
  Odwagi moi Drodzy, w mojej ocenie bieganie oraz rower to najskuteczniejsze ćwiczenia aerobowe, które zapewnią nam w stosunkowo krótkim czasie upragnioną sylwetkę - pamiętajmy, że niebawem wskakujemy w bikini i kąpielówki odsłaniając swoje ciała :)
  Miało być krótko, a więc przechodzę do sedna.

  Gdy zaczynałem biegać, wiele osób patrzyło na mnie z pewnym zdziwieniem jawiącym się na ich twarzy, być może pukały się one także po czole, chcąc dać mi do zrozumienia, iż moja postawa jest dosyć infantylna. Niestety nie widziałem tego gestu, a szczerze mówiąc niewiele mnie to obchodzi :)
  Tak więc ; śnieg, deszcz oraz wichury - nie straszne mi były. Biegałem niczym Forrest Gump przez świat :) dziś widać już zadowalające efekty...
  Nie wymagam od Was takiego poświęcenia, poniekąd moje pobudki były zgoła inna, tak naprawdę dbanie o formę to swego rodzaju przykrywka, być może kiedyś zdobęde się na odwagę by opowiedzieć o tym, co zdarzyło się w moim życiu...

  Niewiele więcej oprócz chęci potrzeba by zacząć biegać...

  Biegać możemy po chodnikach, parkach, lasach czy po specjalnych ścieżkach rowerowych.
Każdy posiada jakieś buty oraz ciuchy, które można przeznaczyć do biegania. Namówcie kolegę lub koleżankę. Wierzcie mi, razem będzie raźniej, zdecydowania. Osoba towarzysząca matakże za zadanie utrzymywanie odpowiedniego tętna podczas biegu.
  Najlepszym tętnem do spalania tłuszczu jest tętno w granicach 60-70 % naszego tętn maksymalnego, bez pulsometru nie da się kontrolować uderzeń serca w skali minuty. Jednak dzięki osobie towarzyszącej podczas biegu, można utrzymać tętno odpowiednie, które umożliwi nam swobodną rozmowe z partnerem - czyli bez tzw. zadyszki :)
  Pamiętajmy, przez pierwsze 20 minut u wiekszości osób nie spala się tłuszcz, w dużym uproszczeniu aby zredukować swoją tkankę tłuszczową potrzebny jest trening powyżej 20 minut, nie przekreczałbym jednak z jego długością powyżej minut 40.
  Jeżeli brakuje nam osoby towarzyszącej, niech towarzyszyć nam będzie muzyka w słuchawkach. Powiem szczerze, że wolę odbywać treningi samemu, mam wówczas czas na kontemplację oraz refleksję. Kontrolujcie swój oddech, mówcie sami do siebie, nie możecie mieć zadyszki - to oznacza, że niestety tętno jest zbyt wysokie i spalanie tkanki tłuszczowej nie jest najefektywniejsze.
  Wbrew utartym stereotypom wcale nie trzeba biegać w zawrotnym tempie by spalać kalorie. Ważne jest jednostajne, spokojne poruszanie się.

  Reasumując, to co istotne to czas treningu oraz odpowiednie tętno. Zalecałbym bieganie dwa, trzy razy w tygodniu. W dni wolne stosowanie się do zasad z poprzedniego postu.

  To chyba na tyle, follow me...

wtorek, 14 maja 2013

Kto biegnie ze mną?

  Witajcie,
moi Drodzy... Wiecie co jest najgorsze w drodze do upragnionej sylwetki? Podjęcie decyzji o zmianie dotychczasowego stylu życia, które dotąd było wygodne...

  Powiem szczerze, nie nazwałbym tego dietą, ćwiczeniami - a właśnie stylem życia. Nie pozostaje nam nic innego jak wprowadzenie diametralnych zmian do swej egzystencji. Zawsze powtarzam, że perfekcyjną figurę w 70 % tworzymy w kuchni. Pozostałe 30 % to ćwiczenia wspierane przez silną wolę.

  Kto biegnie ze mną?

    Póki co niewielu z Was deklaruję w komentarzach gotowość podjęcia walki z tłuszczykiem...

   Nie chce zanudzać Was teoriami, swoimi tezami, w dużym uproszczeniu wyjaśnię Wam co czynić aby gubić zbędne kilogramy.

  Przede wszystkim zrozumieć, że nasz organizm spala kalorię nawet w chwili obecnej, gdy czytacie mój wpis. Wystarczy wstać, a energii czyli kalorii będzie zuzywał więcej. Stara jak świat zasada ' jeśli biegniesz a nie musisz- idż, jeśli idziesz a nie musisz - stój' następnie : siedż, leż, śpij - musi zostać przekonwertowana, stosujemy inwersję wobec czego staramy się jak najwięcej ruszać.
  Absolutnie nie namawiam Was do biegania każdego dnia, powiem szczerze - sam nie zawsze mam na to ochotę. Ale wystarczy tego typu aktywność fizyczna raz w tygodniu, a na co dzień stosowanie się do mojej zasady. Ruszamy się jak najwięcej, bądźmy aktywni, a nie statyczni.

  Tak jak wspomniałem, ćwiczenia to około 30 % sukcesu. Co do diet szczegółowo wypowiem się niebawem. Dziś w dużym uproszczeniu...

  W poprzednim poście namawiałem Was do spożywania wody mineralnej, najlepiej czystej, bez dodatków soku. Ewentualnie można wcisnąc nieco cytryny dla orzeżwienia. I w tym miejscu mała ciekawostka, osoby które mnie znają z pewnością w tym momencie zarzuciłyby mi jakąs formę hipokryzji.
  Tak, przyznaję bez bicia - jestem niemalże uzależniony od napoju, konkretnie mówiąc od Pepsi - z racji tego, że mój blog popularny jest w stopniu zerowym, pozwolę sobię na tego rodzaju reklamę, Osoby z koncernu PepsiCo Poland w kwestii tego wpisu sponsorowanego i dalszej współpracy odsyłam do swojego maila :) - swoją drogą śmieszy mnie polityka blogowa niektórych osób, można próbować ' zarabiać ' na blogu, ale należy to robić chyba z jakąś klasą. Ok, wybaczcie dygresję...
  Jak już wspomniałem, wysokokaloryczny napój jest moim uzależnieniem, bywało iż wypijałem kilka litrów tej (jak pieszczotliwie miewam z zwyczaju nazywać) - ambrozji dziennie.
  Obecnie zdarza mi się to już tylko raz w tygodniu, co ciekawe osoby, z tymże nałogiem nazywa się - coloholikami i odbywają się dla nich specjalne terapie :) - ot kolejna dygresja...

  Jak widzicie, zdarza mi się nieco zgrzeszyć, ale pomimo to utrzymuje dobrą formę, a swoje afekty z pewnością zaprezentuję w przyszłości :)

  Kazdy z nas powinien odrzucić swoje złe nawyki zywieniowe - czy jest to spożywanie słodkich napojów, czy jedzenie batoników, czekolady, chipsów. Te działanie wspomagane spożywaniem wody - która jest przeistotna dla organizmu zapewnią nam spadek wagi. Gwarantuję!

  Chyba nie jest to trudne, prawda? Cały sekret polega na tym, by wprowadzić organizm w stan ujemnego bilansu kalorycznego, zatem spozywać mniej kalorii, niż potrzebujemy każdego dnia - deficyt uzupełniany będzie z tkanki tłuszczowej, a jeżeli będziemy forsować swoje ciało ćwiczeniami, oprócz tkanki tłuszczowej tracić będziemy także mięśnie.

  Zostawiam Was ze swoim wpisem, mam nadzieję, że sporo wyjaśniłem. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania - śmiało pytajcie w komentarzach, możecie też pisać maile.

  Dziekuję Wam za spędzenie tej krótkiej chwili ze mną, niebawem pojawi się mój 'outfit' tak więc spragnionych wpisów o tejże tematyce, uspokajam - nie skończyłem z tym :)

Pozdrawiam

środa, 8 maja 2013

Wspólne odchudzanie czas zacząć...

  Kochani, oto nadeszła wiekopomna chwila... Poniekąd spełnienie moich marzeń, gdyż od dłuższego czasu pragnąłem zachęcać ludzi do aktywności fizycznej. Obecnie rozważam podjęcie szkoleń, po których uzyskam licencje instruktora fitnessu, masażysty i jeśli starczy zapału chciałbym wzbogacić swoje CV o licencję dietetyka :)

  Nie ukrywajmy, większość osób odwiedzających blogi chciałaby obejrzeć zdjęcia, treść posta jest jakby mniej istotna. Ze swojej strony powiem tylko tyle, iż uwielbiam się rozpisywać, i nie robię tego na złość - mam po prostu sporo do powiedzenia zawsze, i tylko w ten sposób jestem w stanie "zwerbalizować" swoje przemyślenia :)
Dziś uraczę Was kilkoma, jak zwykle spontanicznymi zdjęciami ( spontaniczność staję się w moim przypadku cechą dominującą ostatnimi czasy )

  Co do samej idei serii postów, zabieramy się moi Drodzy do ciężkiej pracy. Kto rusza ze mną w ten bój? :) Mam nadzieję, że z czasem będzie nas coraz więcej...

  W dużym uproszczeniu, w ciągu miesiąca jesteśmy w stanie wiele osiągnąć jeżeli chodzi o dążenie do wymarzonej sylwetki, ręczę za to...
  Co wystarczy? Niby niewiele, bowiem:
A) Silna wola
B) Determinacja
C) Dieta
D) Aktywność fizyczna
E) Wsparcie, motywacja ze strony innych osób - w tym miejscu polecam się z całęgo serca :)

   Jeżeli nie brakuję Wam tego, co wyżej wymieniłem nie pozostaję mi nic innego jak pogratulować, dokonujecie wspaniałego wyboru. Wspólnie osiągniemy sukces...

  Czas na zdjęcie :)


  Dziś nie chce mówić zbyt dużo stricte o treningach, dietach, ćwiczeniach. W ciągu kilku dni z pewnością szerzej wypowiem się w tej kwestii. Zachęcam z całą pewnością do spożywania wody mineralnej oraz lekkiej aktywności fizycznej. Proponuję rower, bądź jogging...

  Problem z jakim dość często się spotykam to postanowienia ludzi ' zaczynam od poniedziałku ' (podobno dlatego owe poniedziałki występują co tydzień )
  Nie Kochani, zaczynamy od razu. Może od dziś? :) Sądzę, że każdy z nas chciałby mniej lub bardziej zmienić swoją sylwetkę, mamy dwa miesiące do sezonu letniego - damy radę :)

  Mam nadzieję, że za sprawa tego postu kilka osób postanowi zmienić coś w swoim życiu, na koniec jeszcze kilka fotek.

  Pamiętajcie, wszystko jest możliwe - poprzez zrzucenie kilku kilogramów aż do kilkudziesięciu...

Do zobaczenia w krótce, pomyślcie nad tym czy chcecie podjąć to wyzwanie, pozdrawiam...

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Mała zapowiedź serii postów...

Witam,
 Dziś bez zdjęć, krótko i na temat - otóż...


 Niniejszym chciałbym ogłosić, zapoczątkowanie serii wpisów dotyczących aspektów związanych z odchudzaniem, sportem, generalnie aktywnością fizyczną...

 Kto z Was śledzi mojego bloga od początku z pewnością ma świadomość tego, że jestem zapalonym sportowcem - amatorem :)

 Moim nadrzędnym celem jest, zachęcenie Was do walki ze zbędnymi kilogramami, walki o upragnioną sylwetkę...

 Oczywiście nie zamierzam odstawiać out-fitów na dalszy plan, jednak mając na uwadze problemy ze sprzętem, brakiem osoby skorej do wykonania kilku zdjęć dosłownie muszę zapewnić, że mogą one nie pojawiać się tak często jakbym tego chciał...
 
 Abstrahując jednak od kwestii z tym związanych, wracając do myśli przewodniej - bardzo chciałbym aby pod wpisami na tym blogu, przypadających na okres wakacji pojawiały się komentarze wyrażające podziw i wdzięczność za "pomoc", mój wkład w Waszą idealną sylwetkę :) - tak to sobie wymarzyłem...

Kochani, dobrze - poinformowałem Was, nie pozostaje nic innego jak zaprosić Was na kolejne posty, niebawem wracam :)

Pozdrawiam


piątek, 19 kwietnia 2013

Białe dżinsy, trampki Vans, wiatrówka - Post number 10.

  Witajcie!
 Oto mój jubileuszowy post - dziesiąty.

 Tym razem po niespełna tygodniowej przerwie. Dzisiejszy outfit ( zwany dalej look'iem, stylizacją - no co? Jestem blogierem, więc musiałem poznać trochę slangu branżowego) jest owocem następujących czynników :
A) inspiracją zdjęciem w czasopiśmie
B) chęcią stworzenia stylizacji, na która wydałem nie więcej niż 50 PLN!!! ( nie zjadłem 0, to fakt)
C) obiecałem poprawić swoją systemetyczność, przybywa obserwatorów, osób komentujących - słowem zaczyna się coś dziać. Z tego miejsca chciałbym podziękować, Wam wszystkim za wsparcie w postaci każdego wyświetlenia, obserwacji, skomentowania czy polubienia na Facebooku,

 Krótko o dzisiejszym look'u...

 Białe dzinsy, rzadkość wśród facetów - uważam że całkiem ciekawie się prezentują, choć są stosunkowo niepraktyczne ( lubią szybko się pobrudzić )
 Kurtka typu wiatrówka, a być może i nawet bluza. Całkiem lekki, zwiewny materiał idealna opcja na pogodę, która ma problem z podjęciem decyzji - czy ma być słonecznie i ciepło, czy może chłodno i deszczowo?
 Koniecznie zależało mi na zestawieniu owych dzinsów z trampkami, tu posłużyły mi klasyczne, kultowe obuwie marki Vans.
 Zwykły T - shirt pod spód, z dosyć kontrastującym nadrukiem - pierwszy lepszy z szafy wyjęty :)

 Dobrze, a więc podziwiamy...


  W wyniku obserwacji setek blogów, zrodził się pomysł aby poinformować czytelników o tym, gdzie nabyłem ciuchy, a więc :
 Spodnie Levi's zakupione SH - kilkanaście złotych
 Kurtke Hugo Boss - jak wyżej pochodzenie oraz cena
 T - shirt zakupiony w SH, cena to bodajże 11 PLN
 Można? :)

  Jak wspomniałem na początku, jest to mój dziesiąty wpis, czas pewnych podsumowań. Póki co nie jest najlepiej jeżeli chodzi o rozwój bloga, może ktoś z Was opowie w skrócie co udało się uzyskąc w Waszym blogowaniu po dwumiesięcznej przygodzie? Będe zobligowany.
  Oczywiścię przypominam o możliwości polubienia bloga na facebooku.

 Tym czasem wybieram się w trasę biegową, podczas której będe rozmyślał o kwestiach związanych z życiem osobistym... Dziękuję za poświęcenie Waszego czasu, pozdrawiam...


sobota, 13 kwietnia 2013

Ceglaste chinosy, sweter w góralskie wzory, workery, koszula Vans...

  Dobry wieczór wszystkim...

  Witam po nieco dłuższej przerwie. Zewsząd słyszę, iż powinienem regularnie pisać... Tak, wiem... Przepraszam wszystkich, których nieco zawodzę swoją postawą - obiecuję rzecz jasna poprawę, mam wiele zamysłów odnośnie dalszego blogowania. Wszystko w swoim czasie...

  Dzisiejsza stylizacja - niezwykle spontaniczna sprawa, zresztą da się zauważyć, iż każdy mój post to spontanicznie podejmowane decyzję...
  Nic nadzwyczajnego, spodnie typu chinosy w kolorze ceglastym, koszula Vans z motywem koni, na wierzch ubrany sweterek z góralskimi wzorami, niezwykle podoba mi się taki wzór. Co do obuwia, to klasyczne, brązowe workery.

  Chcąc zrekompensować dłuższą przerwę w blogowaniu, w ramach przeprosin zamieszczam tym razem sporo zdjęć, na niektórych może nieco dziwnie wyglądam, jednak jak wyżej wspomniałem - zdjęcia wykonane spontanicznie, co jest w mojej ocenie o wiele lepszym rozwiązaniem, aniżeli pozowanie w stylu wartowników Pałacu Buckingham do zdjęc :)

  Nie wiem jak na dobrą sprawę powinien wygladać porządny wpis o tematyce modowej... Cóż, może warto obwieścić na jaką okoliczność przywdziałbym niżej widziane ubrania?  Skoro tak, to niżej widziana "stylizacja" jest ubraniem codziennym, nie jest to sztuczna stylizacja, która zaraz po zrobieniu zdjęć pośpiesznie zdejmuję (istnieje kilka bloggerek, które tak właśnie czynią - jednak bez nazwisk ). Zdjęcia wykonane przez moją Siostrzyczkę, przy okazji spaceru z Nią właśnie, całuję Dże - mam nadzieję, że tu zajrzysz :*

  Dobrze Kochani, a teraz po moim standardowo już długim wywodzie - zapraszam Tych łaknących fotografii, do obejrzenia tej garstki zdjęć, do zobaczenia za kilka dni...
  Życzę najlepszego, pozdrawiam...







poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Spontaniczny post, nic konkretnego :)

  Witam, dziś Prima Aprilis oraz tak zwany "Lany poniedziałek"...

  I choć w żaden szczególny sposób nie obchodzę Świąt, nie byłbym sobą gdybym nie wygłosił wieczorem, właśnie w drugi dzień Świąt Wielkiej Nocy słynnej maksymy " Święta, święta i po świętach..... "
  Nie ukrywam, że ten czas był dla mnie swoistym okresem stagnacji, jednak na ile było to możliwe, spędziłem go aktywnie. Od jutra planuję popracować nad kilkoma wpisami, z pewnością jeden lub dwa będzie ukazywał moje stylizację.
  Dzisiejszy post jest wyjątkowy, bowiem nie będzie on zawierał żadnej fotografii. Ale też nie mam na celu męczenia Was obszernie zredagowaną treścią :)
  Krótko i na temat :

  Po pierwsze... Planuję wprowadzić kilka zmian na blogu, jak widzicie po tej garstce wpisów, tematyka bloga to nie tylko moje stylizacje. Chciałbym pogrupować wpisy, dodać odpowiednie zakładki które usprawnią wyszukiwanie interesujących Was notek.

  Po drugie... Mój poprzedni wpis, stał się dla mnie inspiracją do tego, by udostepnić link do portalu, na którym założyłem konto już jakiś czas temu. Mowa o portalu Ask,fm... Wiele osób korzysta z tego typu serwisów, czy też z równie popularnego Formspringa... Ja postanowiłem wykorzystać już istniejące konto, i oddać je Wam, drodzy czytelnicy do dyspozycji. Jeśli macie pytania, zapraszam.
Wystarczy kliknąć ikonkę... Portal ten umożliwia zadawanie pytań w sposób anonimowy, więc myślę że stanowi to jakiś plus.

  To właściwie wszystko co miałem do przekazania. Tradycyjnie zachęcam do polubienia bloga na Facebooku. Pozdrawiam :)

piątek, 29 marca 2013

Liebster Award....

Hej,
  Z niezwykłą przyjemnością mam zamiar ogłosić, że zostałem nominowany przez http://photoee.blogspot.com/ do tytułowej zabawy.

  Zasady są niezwykle proste:
1) odpowiadamy na 11 pytań zadanych przez nominanta, które znajdują się na jego blogu...
2) nominujemy 11 blogów, wymyślamy pytania, na jakie inni blogerzy mają odpowiedzieć. O fakcie nominacji, informujemy w komentarzu, podając link do swojego wpisu z pytaniami...




  A więc zaczynamy...
PYTANIA:
1. Jakie jest Twoje największe marzenie?
 odpowiedź - Moim największym życiowym marzeniem, jest robienie tylko tego co sprawia mi przyjemność, co jest moją pasją. Marze o założeniu rodziny, zwiedzeniu kawałka świata i satysfakcji z życia, w jego ostatnich chwilach...

2. Gdybyś miał/a porównać swoją osobowość do jakiegoś zwierzęcia to jakie zwierzę byś wybrał/a i dlaczego?
  odpowiedź - Pewna osoba stwierdziłaby, że osioł odzwierciedla moje postępowanie - jestem uparty, ale miewa to swoje plusy.

3. Najgłupsza rzecz jaką zrobiłeś/aś w dzieciństwie.
  odpowiedź - Powiem szczerze, że nie pamiętam tego okresu w swoim życiu. Nie robiłem wówczas nic głupiego, ale moje dzieciństwo wyglądało inaczej niż dzieciństwo większości z Was...

4. Co lubisz w sobie najbardziej?
   odpowiedź -  Upór,  ambicja, siła psychiczna...

5. Bez czego nie mogłabyś/mógłbyś żyć?
  odpowiedź - Bez wody i jedzenia :)
A tak poważnie, bez sportu, muzyki i miłości. Gdyby zabrakło wszystkiego na raz nie chciałbym żyć...

6. Jakieś nawyki których chciałabyś się pozbyć?
  odpowiedź - Chyba nie mam żadnych kłopotliwych nawyków... Całe szczęście...

7. Jaki jest Twój ulubiony deser?
   odpowiedź - Staram się nie mieć styczności z deserami :) Ale uwielbiam jakieś ciasta z toffi, marzepanem.

8. Jesteś marzycielem czy twardo stąpasz po ziemi?
  odpowiedź - Znalazłem złoty środek między tymi dwoma stanami. Ale skłaniałbym się ku twardemu stąpaniu po ziemi...

9. Twoja wymarzona impreza... jak by wyglądała?
  odpowiedź - Impreza, o której marze to moje wesele :) choć droga daleka do tego wydarzenia, narzeczonej również brakuje to chciałbym by na tej imprezie nie zabrakło dobrego jedzenia, muzyki celtyckiej oraz przebojów lat 70- tych, 80 - tych :)

10. Czym jest dla Ciebie Twój blog?
  odpowiedź - Blog to dla mnie możliwość ukazania swojej osoby, swojego stylu. Jest dla mnie twórczym zajęciem i niesamowitą przyjemnością w codzienności...

11. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?
  odpowiedź - Najbardziej cenie sobie możliwość "werbalizowania" swoich przemyśleń, ukazywania siebie... Lubie też to, że blogowanie strasznie wciąga, jest to niesamowita przygoda życiowa...


Nominowane przeze mnie blogi, to :
http://perspektywa-obiektywu.blogspot.com/
http://lookbym.blogspot.com
http://gallantly.blogspot.com/
http://tellmeblonde.blogspot.com/
http://kataszyyna.blogspot.com/
http://annais-ab.blogspot.com/
http://hoe-e.blogspot.com/
http://trudnobycmna.blogspot.com/
http://sennierealny.blogspot.com/
http://katsuumi.blogspot.com/
http://charlottka.blogspot.com/

Pytania ode mnie :
1. Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?
2. Jakie jest Twoje życiowe motto?
3. Jaką książkę polecasz?
4. Czym jest dziś dla Ciebie blogowanie?
5. Ulubiona potrawa?
6. Miejsce, które chcesz odwiedzić?
7. Ulubiona dyscyplina sportu?
8. Kawa czy herbata?
9. Jakie masz hobby poza blogowaniem?
10. Jaki kolor jest Twoim ulubionym?
11. Czy uważasz, ża pieniądze szczęścia nie dają?





niedziela, 24 marca 2013

Krótka fotorelacja - Kołobrzeg

 Witam,

  Zgodnie z umową - pojawiam sie z krótkim wpisem dotyczącym tym razem czegoś, o czym nie mówiło się dotąd na tym blogu...
  Tak zastanawiam się, jak tytułować tego rodzaju posty? Ktoś wykaże się inwencją twórczą? Myślałem o czymś w stylu "Veni, Vidi... Post z miasta..... ". Czekam na Wasze propozycje

  Miniony weekend spędziłem w Kołobrzegu. Niestety czasu na rekreację, zwiedzanie miasta nie posiadałem zbyt wiele, w związku z tym, uroczę Was tylko kilkoma zdjęciami z tego nadmorskiego kurortu.
  Usilnie chciałem znaleźć się na tarasie widokowym, widocznej poniżej latarni morskiej - jednak mój lęk wysokości sprawił, że 27 metrowa konstrukcja stała się dla mnie nieosiągalna. A szkoda, bo pewnie wykonałbym kilka zdjęć ukazujących panoramę miasta.
  Niestety nie na każdą rzecz mam wpływ, a jeżeli miałbym opisywać każdą swoją przypadłość, uszczerbek na zdrowiu - musiałbym poświecić cała serie postów :)
  Ok, pomarudził... Spotkania z morzem, zawsze są dla mnie czymś wyjątkowym. Perspektywa oddychania tak świeżym powietrzem, jest po prostu czymś niesamowitym. Od razu poczułem się lepiej, nieco odpocząłem przed tygodniem cięzkiej pracy. Polecam, Kołobrzeg to niezwykle urokliwe miasto.
  A teraz już dla Was zdjęcia...
 Baszta Prochowa

 Konkatedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny
 Rzeka Parsęta
 Wspomniana wyżej kolosalna budowla :)
 Ostatnie zdjęcia nie wymagają chyba żadnego komentarze. Morze Bałtyckie jest naprawdę piękne...

  Widzimy się przy okazji najbliższego postu, oczywiście zachęcam do polubienia bloga na Facebooku, gdzie z pewnością częsciej będe przypominał o swym istnieniu. Pozdrawiam...
 

piątek, 15 marca 2013

Mustard jacket, harem pants, Timberland boots gold colour...

   Tak jak obiecałem, pojawiam się z wpisem ukazującym jeden z moich ulubionych zestawów, w których chodzę na co dzień...
  Wiem doskonale, że większość z Was interesują głównie zdjęcia, ale nie byłbym sobą, gdybym bez słów przeszedł od razu do fotografii...
  Zatem kilka słów o odzieniu, w jakim macie sposobność mnie ujrzeć.

   - Spodnie typu "haremki" stanowią dla mnie najdoskonalszą parę spodni jaką posiadam. Ich istotnym atutem dla mnie jest wygoda, oraz niebywałe połączenie klasycznych, szarych spodni dresowych, wraz z zamkami u boku nogawek.
   - Musztardowa kurtka towarzyszyła mi podczas siarczystych mrozów minionej mam nadzieję zimy, Jest dla mnie bardzo osobliwym odzieniem wierzchnim z uwagi na pewien fakt, ale o tym niebawem...
   - Pod kurtką możecie zaobserwować klasyczną, biała bluzkę - uwielbiam tego typu rozwiązanie jeżeli chodzi o dobór górnej części garderoby.
   - Buty... Tu złamane zostanę wszelkie konwenanse, bowiem odszedłem od typowo dusigroszowych poglądów, i nabyłem je za dosyć okazałą kwotę. Nie ukrywam, że mam bzika na punkcie butów, a już na pewno marki Timberland. Świetne obuwie trekkingowe, polecam.

  Więc to na tyle...
   Obecnie szykuję się do wyjazdu, z którego nie omieszkam zdać krótkiej relacji. Więc juz teraz zapowiadam kolejny wpis. Zachęcam do polubienia bloga na Facebooku, by być na bieżąco z tym, co mam do przekazania.
  Życzę udanego weekendu, do zobaczenia wkrótce...



Buty Timberland
Spodnie H&M
Bluzka H&M
Kurtka Jack&Jones


czwartek, 14 marca 2013

Zmiana nazwy bloga...

  Witam,
 Podjąłem decyzje o zmianie nazwy bloga. Sądzę, że na tym etapie blogowania, tego typu zmiany nie wiążą się z praktycznie żadnymi konsekwencjami. Inaczej sytuacja ksztaltowalaby sie w momencie, którym posiadałbym stalą, pokaźna liczbe czytelnikow.
  Sama dezyja o założeniu bloga byla czyms niezwykle spontanicznym. W zwiazku z powyższym i nazwa nie byla do konca przemyslanym wyborem. Mam świadomość tego, iż obecna jest nieco długa, byc moze zbyt dluga.
  Ale z dwojga zlego, lepiej ta stroną...

  Korzystając z okazji, chciałbym poinformować, ze wieczorem pojawi sie nowy wpis, zgodnie z obietnicą ujrzycie mnie w innej odsłonie, choc nie do końca porzuce sportowe ciuchy.
  Pozdrawiam, życzę wszystkim miłego dnia...

czwartek, 7 marca 2013

Pierwsze koty za płoty...

    Tymże oto staropolskim porzekadłem, zwyczajowo mówi się, o czymś co po prostu zaczęło się dziać. Ciężko w inny, bardziej trafny sposób oddać, zapoczątkowanie pewnego rozdziału mojego życia.
    Witam Was nie mniej serdecznie aniżeli poprzednio. Obiecałem wpis, który będzie odnosił się do aspektów modowych, jednak coś pokrzyżowało moje plany. Mając na uwadze fakt, iż póki co liczba osób odwiedzających mojego bloga jest znikoma(wyrażam przekonanie, iż w najbliższym czasie sytuacja ulegnie poprawie) postanowiłem dodać krótką relację z trasy biegowej w zastępstwie obiecanego wpisu. Póki co chyba nikomu nie sprawiam zawodu, nie wywiązując sie z obietnicy :)
    Poprzedni post, zawierał informację na temat tego, jaki sprzęt posiadam, co uważam za niezbędny oręż w walce z kilometrami pokonywanymi biegnąc. Dzisiejszy z kolei pokaże Wam, jak prezentuję się ubiór na autorze wpisów, czyli krótko mówiąc - na mnie :) 
    To tyle jeżeli chodzi o część pisaną, a teraz kilka zdjęć wykonanych spontanicznie podczas mojego treningu. 

    Ostatnie zdjęcie jest swoistym fenomenem, ukazuje zjawisko równie rzadko widywane co pojawienie się Komety Halleya - moją roześmianą twarz. No cóż, być może powodów do radości z jakiegokolwiek powodów będzie więcej. 
    Dziękuje za dotrwanie do końca, następny wpis będzie poświęcony męskiej stylizacji już z całą pewnością, pozdrawiam,