Translate

piątek, 14 czerwca 2013

Jak schudnąc? Czyli co to deficyt kaloryczny...

  Kochani, sprawa jest banalnie prosta. Mamy powiedzmy miesiąc by zacząć dumnie lub mniej prezentować swoje ciała na plażach. A wszystko proste jak instrukcja młotka :)
  Kto śledzi wpisy dotyczące zdrowej sylwetki od początku? :) Kto śledzi, ten wie na czym rzecz polega. Kto nie, odsyłam to zakładek - naprawdę jeżeli ktoś ma chęć, zamysł dbania o sylwetkę te kilka postów może okazać się zbawienne.
  Ok, dziś postaram się mówić prościej, gdyż jestem bardzo zmęczony i jakby czasu niewiele na napisanie tego postu. By wykonywać codzienne obowiązki potrzebujemy energii, a energię czerpiemy z posiłków. Zakładając, że nasz dzień to szkoła + komputer, potrzebujemy dostarczyć organizmowi ok 2000 kcal. Co jeśli dostarczymy więcej? Nadmiar odłoży się w formie tkanki tłuszczowej. Co jeśli spożyjemy mniej kalorii niż wymaga zapotrzebowanie? Organizm użyję zapasów tłuszczowych - na tym polega właśnie wprowadzenie organizmu w stan kalorycznego deficytu - dostarczamy mniej kalorii, niż potrzebne jest nam to w ciągu doby.
  Mniej więcej możemy wyliczyć swoje zapotrzebowanie, zapraszam na świetną stronę na którą natknąłem się przed momentem http://potreningu.pl/kalkulatory/bmr. Wyliczymy w tym miejscu zapotrzebowanie, do tego tabela kalorii i można mówić o tym, że pozbywamy się kalorii. Oglądam często filmy popularnej fitness womanki, która nawet nie wspomina o tak istotnej kwestii. Prosta sprawa, dotknijcie swoich brzuchów. Czujecie mięsnie? Ale co z tego, skoro są one pod tłuszczykiem. Ćwiczenia są istotne, wprowadzają organizm w stan podwyższonego tętna, zapotrzebowania na energię - ale bez diety nie da się osiągnąc sukcesów. Jesteśmy tym co jemy, banalne - jednak ile w tym racji?
  Kończąc już, chciałbym uświadomić Was, że ruch jest bardzo istotny dla poprawy sylwetki. Znam osoby, które całe dnie leniuchują, ale wykonują ćwiczenia. Znam też takie, które jako tako nie ćwiczą ale całe dnie "są na nogach" - jak myślicie? Która grupa spala więcej tkanki tłuszczowej? :)
  Post bez zdjęcia, to nie post. Podczas śmiechu również spalamy kalorie. Dziś udostępniam zdjęcie, z którego można się pośmiać. Moja arcykomiczna mina, śmiejcie się do rozpuku :)
Trzymajcie się, do następnego wpisu.

2 komentarze:

  1. Powodzenia ;)

    P.S. Przepraszam, że ostatnio u Ciebie nie bywałam, ale dzisiaj to nadrabiam ;)
    Zapraszam również do mnie na nowy wpis ;) ilonastejbach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nice proposal !!



    http://www.thetrenysurfer.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny, komentarz, obserwację lub polubienie na Facebooku. Zawsze odwdzięczam się tym samym :)