Witajcie,
moi Drodzy... Wiecie co jest najgorsze w drodze do upragnionej sylwetki? Podjęcie decyzji o zmianie dotychczasowego stylu życia, które dotąd było wygodne...
Powiem szczerze, nie nazwałbym tego dietą, ćwiczeniami - a właśnie stylem życia. Nie pozostaje nam nic innego jak wprowadzenie diametralnych zmian do swej egzystencji. Zawsze powtarzam, że perfekcyjną figurę w 70 % tworzymy w kuchni. Pozostałe 30 % to ćwiczenia wspierane przez silną wolę.
Kto biegnie ze mną?
Póki co niewielu z Was deklaruję w komentarzach gotowość podjęcia walki z tłuszczykiem...
Nie chce zanudzać Was teoriami, swoimi tezami, w dużym uproszczeniu wyjaśnię Wam co czynić aby gubić zbędne kilogramy.
Przede wszystkim zrozumieć, że nasz organizm spala kalorię nawet w chwili obecnej, gdy czytacie mój wpis. Wystarczy wstać, a energii czyli kalorii będzie zuzywał więcej. Stara jak świat zasada ' jeśli biegniesz a nie musisz- idż, jeśli idziesz a nie musisz - stój' następnie : siedż, leż, śpij - musi zostać przekonwertowana, stosujemy inwersję wobec czego staramy się jak najwięcej ruszać.
Absolutnie nie namawiam Was do biegania każdego dnia, powiem szczerze - sam nie zawsze mam na to ochotę. Ale wystarczy tego typu aktywność fizyczna raz w tygodniu, a na co dzień stosowanie się do mojej zasady. Ruszamy się jak najwięcej, bądźmy aktywni, a nie statyczni.
Tak jak wspomniałem, ćwiczenia to około 30 % sukcesu. Co do diet szczegółowo wypowiem się niebawem. Dziś w dużym uproszczeniu...
W poprzednim poście namawiałem Was do spożywania wody mineralnej, najlepiej czystej, bez dodatków soku. Ewentualnie można wcisnąc nieco cytryny dla orzeżwienia. I w tym miejscu mała ciekawostka, osoby które mnie znają z pewnością w tym momencie zarzuciłyby mi jakąs formę hipokryzji.
Tak, przyznaję bez bicia - jestem niemalże uzależniony od napoju, konkretnie mówiąc od Pepsi - z racji tego, że mój blog popularny jest w stopniu zerowym, pozwolę sobię na tego rodzaju reklamę, Osoby z koncernu PepsiCo Poland w kwestii tego wpisu sponsorowanego i dalszej współpracy odsyłam do swojego maila :) - swoją drogą śmieszy mnie polityka blogowa niektórych osób, można próbować ' zarabiać ' na blogu, ale należy to robić chyba z jakąś klasą. Ok, wybaczcie dygresję...
Jak już wspomniałem, wysokokaloryczny napój jest moim uzależnieniem, bywało iż wypijałem kilka litrów tej (jak pieszczotliwie miewam z zwyczaju nazywać) - ambrozji dziennie.
Obecnie zdarza mi się to już tylko raz w tygodniu, co ciekawe osoby, z tymże nałogiem nazywa się - coloholikami i odbywają się dla nich specjalne terapie :) - ot kolejna dygresja...
Jak widzicie, zdarza mi się nieco zgrzeszyć, ale pomimo to utrzymuje dobrą formę, a swoje afekty z pewnością zaprezentuję w przyszłości :)
Kazdy z nas powinien odrzucić swoje złe nawyki zywieniowe - czy jest to spożywanie słodkich napojów, czy jedzenie batoników, czekolady, chipsów. Te działanie wspomagane spożywaniem wody - która jest przeistotna dla organizmu zapewnią nam spadek wagi. Gwarantuję!
Chyba nie jest to trudne, prawda? Cały sekret polega na tym, by wprowadzić organizm w stan ujemnego bilansu kalorycznego, zatem spozywać mniej kalorii, niż potrzebujemy każdego dnia - deficyt uzupełniany będzie z tkanki tłuszczowej, a jeżeli będziemy forsować swoje ciało ćwiczeniami, oprócz tkanki tłuszczowej tracić będziemy także mięśnie.
Zostawiam Was ze swoim wpisem, mam nadzieję, że sporo wyjaśniłem. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania - śmiało pytajcie w komentarzach, możecie też pisać maile.
Dziekuję Wam za spędzenie tej krótkiej chwili ze mną, niebawem pojawi się mój 'outfit' tak więc spragnionych wpisów o tejże tematyce, uspokajam - nie skończyłem z tym :)
Pozdrawiam