Translate

środa, 2 kwietnia 2014

I'm back... Zapowiadam powrót do blogowania...

   Witajcie, jeśli jeszcze ktokolwiek należy do grona moich czytelników.
Cóż, przerwa między ostatnim postem a dzisiejszym jest przerażająca. Wiele się wydarzyło w owym czasie. Dziś jednak informuję Was, że pragnę reaktywować bloga.
   Nadal chce ukazywać stylizacje w moim wydaniu, pisać o tym co myślę, dzielić się z Wami swoim zamiłowaniem do sportu, fitnessu. Chcę przekazywać Wam wiedzę. Mam też całkiem ciekawy pomysł na serie postów, ale o tym niebawem. Niebawem również wyjaśnię dlaczego zaniedbałem bloga.
   To wszystko co chciałem przekazać, wyczekujcie zmian i kolejnych postów.
Pozdrawiam

piątek, 28 czerwca 2013

Jak ćwiczyć brzuch? Czyli na czym polega mit brzuszków...

Witajcie,
  Dziś zakończenie roku szkolnego, wielu z Was doczekało się pewnie wymarzonego czasu odpoczynku.
  Do zredagowania niniejszego postu skłoniło mnie właśnie rozpoczęcie okresu wakacyjnego, ogólna niewiedza ludzi oraz post pewnej dziewczyny, która wspomniała odnośnie " gubienia brzucha "
  Kochani, pewnie wielu marzy o tym by posiadać wyraźny zarys mięśni brzucha. Zawsze powtarzam, że "kaloryfer" robi się w kuchni - i to prawda, dieta to podstawa. Drugą kwestią są ćwiczenia, które rozwijają mięsnie, ale najczęsciej są one ukryte pod warstwą tłuszczu.
  Prosta sprawa, dotknijcie swoich brzuszków - czujecie mięsnie? Z całą pewniością, gdyż każdy z nas posiada kaloryfer, jednak gro osób ukrywa go pod tkanką wolnych kwasów tłuszczowych.
  Wspomniana przeze mnie dziewczyna, oznajmiła iż zabiera się za wykonywanie codziennie ćwiczeń jakim są tradycyjne skłony - czyli brzuszki. Podstawowy błąd to wykonywanie tych ćwiczeń codziennie. druga sprawa to fakt, iż w ten sposób rozwinie mięśnie, ale nadal będą one  niewidoczne z powodu przykrycia tkanką tłuszczową. Kaloryfer pojawia się przeważnie w momencie zredukowania tkanki tłuszczowej w organizmie do poziomu poniżej 15 %.
  Same skłony są także dosyć niebezpiecznym ćwiczeniem, osobiście wykonuje je może raz w tygodniu. Mięśnie brzucha to grupa mięsni, które należy rozwijać różnymi ćwiczeniami. Wkrótce w postaci filmiku być może zamieszcze instruktaż do swoich ćwiczeń. Polecam przede wszystkim leżenie na podłodze i kreślenie nogami jak największych kółek w obie strony, bardzo powoli. W mojej ocenie to najdoskonalsze ćwiczenie tej partii ciała.
  Jednak w dalszym ciągu mięsnie nie będa widoczne, jeżeli nie spalimy tkanki tłuszczowej. Polecam skakankę, polecam bieganie oraz rower. W poprzednich wpisach z etykietą 'fitness/sport' wyjaśniłem te kwestię szczegółowo.
  Zapewniam, że w ciągu miesiąca można osiągnąć bardzo korzystne wyniki.
Krótko skomentuję kwestię ćwiczeń typu aerobiczna szóstka Weidera - króko, bowiem nie ma sensu o tym dużo mówic. To ćwiczenia dla sezonowców, którzy myślą że to wystarczy by osiągnąć rezultat.
  Ten zestaw ćwiczen rozwija mięśnie, ale nie spala tłuszczu więć będą one nadal niewidoczne. Druga kwestia - ćwiczenia te są w stanie doprowadzić do kontuzji kręgosłupa, bardzo bolesnych.
  Pijcie dużo wody mineralnej oraz zielonej herbaty - najlepiej schłodzonej :D

  Mam nadzieję, że sporo Wam wyjaśniłem. Na koniec przypomnę o możliwości zadawania pytań - chętnie wszystko wyjaśnię, pomogę.
  Na koniec wstawię zdjęcie wykonane kamerką laptopa podczas redagowania tego wpisu :) - jak zwykle spontanicznie.
Pozdrawiam...

 

piątek, 14 czerwca 2013

Jak schudnąc? Czyli co to deficyt kaloryczny...

  Kochani, sprawa jest banalnie prosta. Mamy powiedzmy miesiąc by zacząć dumnie lub mniej prezentować swoje ciała na plażach. A wszystko proste jak instrukcja młotka :)
  Kto śledzi wpisy dotyczące zdrowej sylwetki od początku? :) Kto śledzi, ten wie na czym rzecz polega. Kto nie, odsyłam to zakładek - naprawdę jeżeli ktoś ma chęć, zamysł dbania o sylwetkę te kilka postów może okazać się zbawienne.
  Ok, dziś postaram się mówić prościej, gdyż jestem bardzo zmęczony i jakby czasu niewiele na napisanie tego postu. By wykonywać codzienne obowiązki potrzebujemy energii, a energię czerpiemy z posiłków. Zakładając, że nasz dzień to szkoła + komputer, potrzebujemy dostarczyć organizmowi ok 2000 kcal. Co jeśli dostarczymy więcej? Nadmiar odłoży się w formie tkanki tłuszczowej. Co jeśli spożyjemy mniej kalorii niż wymaga zapotrzebowanie? Organizm użyję zapasów tłuszczowych - na tym polega właśnie wprowadzenie organizmu w stan kalorycznego deficytu - dostarczamy mniej kalorii, niż potrzebne jest nam to w ciągu doby.
  Mniej więcej możemy wyliczyć swoje zapotrzebowanie, zapraszam na świetną stronę na którą natknąłem się przed momentem http://potreningu.pl/kalkulatory/bmr. Wyliczymy w tym miejscu zapotrzebowanie, do tego tabela kalorii i można mówić o tym, że pozbywamy się kalorii. Oglądam często filmy popularnej fitness womanki, która nawet nie wspomina o tak istotnej kwestii. Prosta sprawa, dotknijcie swoich brzuchów. Czujecie mięsnie? Ale co z tego, skoro są one pod tłuszczykiem. Ćwiczenia są istotne, wprowadzają organizm w stan podwyższonego tętna, zapotrzebowania na energię - ale bez diety nie da się osiągnąc sukcesów. Jesteśmy tym co jemy, banalne - jednak ile w tym racji?
  Kończąc już, chciałbym uświadomić Was, że ruch jest bardzo istotny dla poprawy sylwetki. Znam osoby, które całe dnie leniuchują, ale wykonują ćwiczenia. Znam też takie, które jako tako nie ćwiczą ale całe dnie "są na nogach" - jak myślicie? Która grupa spala więcej tkanki tłuszczowej? :)
  Post bez zdjęcia, to nie post. Podczas śmiechu również spalamy kalorie. Dziś udostępniam zdjęcie, z którego można się pośmiać. Moja arcykomiczna mina, śmiejcie się do rozpuku :)
Trzymajcie się, do następnego wpisu.

piątek, 7 czerwca 2013

Mały mix zdjęć - czyli co u mnie ostatnimi czasy słychać :)

Witajcie, jak ja rzadko daję znaki życia :)
  Ale wierzcie mi, ostatnio sporo się dzieję - brak czasu...
Moje życie zmieniło się diametralnie od listopada ubiegłego roku, przeżyłem bardzo wiele. Los kreślił w moim przypadku emocjonalną sinusoidę, ale najgorszy moment życia mam już za sobą, i choć czasem o tym myślę, ze sprawą kilku wydarzeń a zwłaszcza konkretnej Osoby - moje życie nabiera kolorytu...
  Przedstawiam Wam kilka zdjęć, które wiele dla mnie znaczą, były wykonywane w najgorszych dla mnie chwilach, są swoistym streszczeniem tego co się wydarzyło po dziś dzień :)
  Zapraszam...

Szukając drogi ucieczki od problemów, zajęcia postanowiłem wrócić do sportu... Tu widzimy moją postać w zimowej scenerii, która pomimo niesprzyjających warunków zawzięcie biega.
Drugie zdjęcie to ławeczka kulturystyczna umiejscowiona w siłowni na której ćwiczę z moim przyjacielem, zdjęcie bardzo chyba ciekawe, sami oceńcie :)
 Luty - podjąłem decyzję o założeniu bloga, nie była to decyzja łatwa - z uwagi na to, że za sprawą pewnej osoby straciłem pewność siebie, wprowadziła mnie w mase kompleksów - jednak przełamałem się, postanowiłem upublicznić swój wizerunek. Można powiedzieć, że powoli wychodzę z dołka..

Wyjazd do Kołobrzegu, zamieściłem nawet kilka zdjęć z tego miasta... Czas swoistych przemian, a blog można powiedzieć się rozwijał...
Nie wiem po co to zdjęcie, ale zauważyłem że wiele osób takowe posiada, więc gorszy być nie zamierzam :)

Kolejny przejaw mojej prześmiewczej postawy... Klasyczna jajecznica :) oraz tosty...
No co? Nie zamierzam byc sto lat za hipsterami, i też wstawiam zdjęcie potraw.
Kawał ze mnie faceta więc muszę jeść :)
 ****
 A teraz wspomnę o jednym z piękniejszych wydarzeń w moim życiu... Otóż po tym co mnie spotkało, a o czym z pewnością wspomnę przy okazji - spotkałem wyjątkową Osobę - przedstawiam Wam Isabelle :)
Wiem, dla wielu to nic nie znaczy - po prostu dziewczyna... Prawdę mówiąc nie wierzyłem w nic, a już na pewno nie w to, że jeszcze spotka mnie szczęście. Na koniec nasz wspólne zdjęcie, ja oczywiście musiałem zrobić głupią minę :)
Ale wiecie, że po stokroć wolę spontaniczne zdjęcia nawet te, na których wyglądam niekorzystnie, aniżeli pozować do stu zdjęć - wybrać jedno wyjątkowe i przerobić w PhotoShopie...

Niebawem zamieszcze swój outfit - obiecuję :)
Pozdrawiam

poniedziałek, 20 maja 2013

Beżowe chinosy, biała koszula, buty z korkową podeszwą...

Witajcie,
  Oto jestem, tym razem ze swoją stylizacją - nie poddaję się, pomimo iż statystyki bloga nie napawają optymizmem :)

I choć uwielbiam pisać, co da się zaobserwować zerkając na poprzednie posty, dziś postaram się zredukować treść do absolutnego minimum...

 Co mam na sobie? Prezentuję niezwykle prosty look - beżowe chinosy, biała koszula zakupiona w SH, okraszona mianem a'la Do It Yourself (postanowiłem nadać jej nieco bardziej sportowego charakteru poprzez podwinięcie rękawów) , oraz niezwykle wygodne obuwie z korkową podeszwą w kolorze beżowym. Tak to się wszystko prezentuję na mojej skromnej osobie.

  Oddaję Wam już do dyspozycji zdjęcia, które zostały wykonane przez moją Ukochaną :*
Z tego miejsca bardzo dziękuje za tą sesję zdjęciową. Zdaję się, że problem z obsadą persony skorej do pstryknięcia kilku zdjęć został rozwiązany - co oznacza częstsze aniżeli dotychczas pojawiania się moich outfitów - blogowym slangiem władam perfekcyjnie :)


  Na swoje ubrania przeznaczam niewiele, uwielbiam SH, część ubrań z garderoby nabywam w sieciówkach, marketach (np F&F)
  Chce być przykładem tego, iż wydając kilkanaście(kilkadziesiąt) PLN, mozna w miarę dobrze się ubrać :)
Koszula jak wspomniałem SH - 2,53 PLN
Chinosy - SH - 15 PLN

Przypominam o możliwości polubienia bloga na facebooku :)

Pozdrawiam

czwartek, 16 maja 2013

Jak zacząć przygodę z bieganiem? Biegnijcie ze mną...

  W oczekiwaniu na mój outfit, który mam nadzieję pojawi się już niebawem pragnę oddać w Wasze ręce kolejny wpis dotyczący uzyskania wymarzonej sylwetki.
  Dziś dosyć krótko, o bieganiu - po komentarzach widzę, że jest to dla Was cięzki temat :)
Mam sposobność biegania w kilku miejscowościach, i to co zauważyłem na przestrzeni kilku miesięcy to swoisty bum na bieganie. Owa aktywność stała się niezwykle modna, w większych miastach jak choćby w Poznaniu, można zaobserwować niemal tłumy biegaczy - zwłaszcza odwiedzając mekke poznańskiej akywności czyli tereny nad jeziorem Maltańskim. Podobnie zresztą w mniejszych miejscowościach, których często odbywam treningi. Bieganie stało się modne, nie da się ukryć.
  Są wśród Was osoby, których po prostu nie da się namówić do biegania, ale być może cześć z Was waha się - jak nazywam ten stan ' czai się ' :D
  Odwagi moi Drodzy, w mojej ocenie bieganie oraz rower to najskuteczniejsze ćwiczenia aerobowe, które zapewnią nam w stosunkowo krótkim czasie upragnioną sylwetkę - pamiętajmy, że niebawem wskakujemy w bikini i kąpielówki odsłaniając swoje ciała :)
  Miało być krótko, a więc przechodzę do sedna.

  Gdy zaczynałem biegać, wiele osób patrzyło na mnie z pewnym zdziwieniem jawiącym się na ich twarzy, być może pukały się one także po czole, chcąc dać mi do zrozumienia, iż moja postawa jest dosyć infantylna. Niestety nie widziałem tego gestu, a szczerze mówiąc niewiele mnie to obchodzi :)
  Tak więc ; śnieg, deszcz oraz wichury - nie straszne mi były. Biegałem niczym Forrest Gump przez świat :) dziś widać już zadowalające efekty...
  Nie wymagam od Was takiego poświęcenia, poniekąd moje pobudki były zgoła inna, tak naprawdę dbanie o formę to swego rodzaju przykrywka, być może kiedyś zdobęde się na odwagę by opowiedzieć o tym, co zdarzyło się w moim życiu...

  Niewiele więcej oprócz chęci potrzeba by zacząć biegać...

  Biegać możemy po chodnikach, parkach, lasach czy po specjalnych ścieżkach rowerowych.
Każdy posiada jakieś buty oraz ciuchy, które można przeznaczyć do biegania. Namówcie kolegę lub koleżankę. Wierzcie mi, razem będzie raźniej, zdecydowania. Osoba towarzysząca matakże za zadanie utrzymywanie odpowiedniego tętna podczas biegu.
  Najlepszym tętnem do spalania tłuszczu jest tętno w granicach 60-70 % naszego tętn maksymalnego, bez pulsometru nie da się kontrolować uderzeń serca w skali minuty. Jednak dzięki osobie towarzyszącej podczas biegu, można utrzymać tętno odpowiednie, które umożliwi nam swobodną rozmowe z partnerem - czyli bez tzw. zadyszki :)
  Pamiętajmy, przez pierwsze 20 minut u wiekszości osób nie spala się tłuszcz, w dużym uproszczeniu aby zredukować swoją tkankę tłuszczową potrzebny jest trening powyżej 20 minut, nie przekreczałbym jednak z jego długością powyżej minut 40.
  Jeżeli brakuje nam osoby towarzyszącej, niech towarzyszyć nam będzie muzyka w słuchawkach. Powiem szczerze, że wolę odbywać treningi samemu, mam wówczas czas na kontemplację oraz refleksję. Kontrolujcie swój oddech, mówcie sami do siebie, nie możecie mieć zadyszki - to oznacza, że niestety tętno jest zbyt wysokie i spalanie tkanki tłuszczowej nie jest najefektywniejsze.
  Wbrew utartym stereotypom wcale nie trzeba biegać w zawrotnym tempie by spalać kalorie. Ważne jest jednostajne, spokojne poruszanie się.

  Reasumując, to co istotne to czas treningu oraz odpowiednie tętno. Zalecałbym bieganie dwa, trzy razy w tygodniu. W dni wolne stosowanie się do zasad z poprzedniego postu.

  To chyba na tyle, follow me...

wtorek, 14 maja 2013

Kto biegnie ze mną?

  Witajcie,
moi Drodzy... Wiecie co jest najgorsze w drodze do upragnionej sylwetki? Podjęcie decyzji o zmianie dotychczasowego stylu życia, które dotąd było wygodne...

  Powiem szczerze, nie nazwałbym tego dietą, ćwiczeniami - a właśnie stylem życia. Nie pozostaje nam nic innego jak wprowadzenie diametralnych zmian do swej egzystencji. Zawsze powtarzam, że perfekcyjną figurę w 70 % tworzymy w kuchni. Pozostałe 30 % to ćwiczenia wspierane przez silną wolę.

  Kto biegnie ze mną?

    Póki co niewielu z Was deklaruję w komentarzach gotowość podjęcia walki z tłuszczykiem...

   Nie chce zanudzać Was teoriami, swoimi tezami, w dużym uproszczeniu wyjaśnię Wam co czynić aby gubić zbędne kilogramy.

  Przede wszystkim zrozumieć, że nasz organizm spala kalorię nawet w chwili obecnej, gdy czytacie mój wpis. Wystarczy wstać, a energii czyli kalorii będzie zuzywał więcej. Stara jak świat zasada ' jeśli biegniesz a nie musisz- idż, jeśli idziesz a nie musisz - stój' następnie : siedż, leż, śpij - musi zostać przekonwertowana, stosujemy inwersję wobec czego staramy się jak najwięcej ruszać.
  Absolutnie nie namawiam Was do biegania każdego dnia, powiem szczerze - sam nie zawsze mam na to ochotę. Ale wystarczy tego typu aktywność fizyczna raz w tygodniu, a na co dzień stosowanie się do mojej zasady. Ruszamy się jak najwięcej, bądźmy aktywni, a nie statyczni.

  Tak jak wspomniałem, ćwiczenia to około 30 % sukcesu. Co do diet szczegółowo wypowiem się niebawem. Dziś w dużym uproszczeniu...

  W poprzednim poście namawiałem Was do spożywania wody mineralnej, najlepiej czystej, bez dodatków soku. Ewentualnie można wcisnąc nieco cytryny dla orzeżwienia. I w tym miejscu mała ciekawostka, osoby które mnie znają z pewnością w tym momencie zarzuciłyby mi jakąs formę hipokryzji.
  Tak, przyznaję bez bicia - jestem niemalże uzależniony od napoju, konkretnie mówiąc od Pepsi - z racji tego, że mój blog popularny jest w stopniu zerowym, pozwolę sobię na tego rodzaju reklamę, Osoby z koncernu PepsiCo Poland w kwestii tego wpisu sponsorowanego i dalszej współpracy odsyłam do swojego maila :) - swoją drogą śmieszy mnie polityka blogowa niektórych osób, można próbować ' zarabiać ' na blogu, ale należy to robić chyba z jakąś klasą. Ok, wybaczcie dygresję...
  Jak już wspomniałem, wysokokaloryczny napój jest moim uzależnieniem, bywało iż wypijałem kilka litrów tej (jak pieszczotliwie miewam z zwyczaju nazywać) - ambrozji dziennie.
  Obecnie zdarza mi się to już tylko raz w tygodniu, co ciekawe osoby, z tymże nałogiem nazywa się - coloholikami i odbywają się dla nich specjalne terapie :) - ot kolejna dygresja...

  Jak widzicie, zdarza mi się nieco zgrzeszyć, ale pomimo to utrzymuje dobrą formę, a swoje afekty z pewnością zaprezentuję w przyszłości :)

  Kazdy z nas powinien odrzucić swoje złe nawyki zywieniowe - czy jest to spożywanie słodkich napojów, czy jedzenie batoników, czekolady, chipsów. Te działanie wspomagane spożywaniem wody - która jest przeistotna dla organizmu zapewnią nam spadek wagi. Gwarantuję!

  Chyba nie jest to trudne, prawda? Cały sekret polega na tym, by wprowadzić organizm w stan ujemnego bilansu kalorycznego, zatem spozywać mniej kalorii, niż potrzebujemy każdego dnia - deficyt uzupełniany będzie z tkanki tłuszczowej, a jeżeli będziemy forsować swoje ciało ćwiczeniami, oprócz tkanki tłuszczowej tracić będziemy także mięśnie.

  Zostawiam Was ze swoim wpisem, mam nadzieję, że sporo wyjaśniłem. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania - śmiało pytajcie w komentarzach, możecie też pisać maile.

  Dziekuję Wam za spędzenie tej krótkiej chwili ze mną, niebawem pojawi się mój 'outfit' tak więc spragnionych wpisów o tejże tematyce, uspokajam - nie skończyłem z tym :)

Pozdrawiam